Przejdź do treści

bój o Gródek w III 1919 r.

  • przez

Nikt nie wie jak ważnym odcinkiem i jaki miało znaczenie dla obrony Lwowa w 1919 r. bój o miasto Gródek Jagielloński, jak i całość umocnień Gródek-Kamieniobród. Nikt prawie nie wie o tych walkach, a nawet jeśli ktoś coś pisze, to tylko wspomina.
Skąd zatem czerpać wiedzę o walkach polsko-ukraińskich pod Gródkiem? Z pomocą przychodzą zachowane odręczne, bogate w opis wydarzeń sprawozdania dowódcy obrony tego odcinka, Władysława Sikorskiego. Poniższe opracowanie to obraz walk z 1919 r. widziany oczami późniejszego Naczelnego Wodza, uzupełniany o treść zawartą w innych opracowaniach i wspomnieniach.
To dzięki sprawnym i stanowczym dowództwie Sikorskiego, późniejszej dzielnej postawie i wytrzymałości obrońców, Ukraińcy nie zajęli Gródka i nie doszli do Wereszycy, skąd mogliby uderzyć na Lwów, który wobec przeważających sił i braku dostaw, musiałby upaść przed nadejściem odsieczy z zachodu. W 1919 r. Gródek Jagielloński był kluczem do bram Lwowa, chyba jak zawsze.

siły obu stron:
a) strona ruska (ukraińska)
Rusini od początku nie rozporządzali gotowymi oddziałami, natomiast bogaci byli w osprzęt wojenny. Wyparci ze Lwowa, rzucili wszystkie dostępne siły do jego odbicia. W związku z nadchodzącą do miasta odsieczą, stale wzmacniali odcinek. We wschodniej części byłej Galicji zarządzili tworzenie milicji obywatelskich, którym rozdano broń i amunicję. Brakowało im jednak oficerów, więc ta siła stała się tylko postrachem dworów polskich, ale od strony wojskowej była bez wartości. Milicje  dokonywały także wypadów celem uszkodzenia toru kolejowego bądź na którąś ze stacji, ale potem cofały się z powrotem do swojej wsi. Zdaniem Sikorskiego tylko tym można było tłumaczyć utrzymanie słabymi siłami linii kolejowej Przemyśl – Lwów.
Na zachód od Lwowa działanie obronne i zaczepne przeciwko grupie Sikorskiego objęły:
– na północ od toru grupa janowska w liczbie 5 baonów (kureni) z kadrą tamtejszego pułku i grupa jaworowska, jako kadra pułku jaworowskiego. Oprócz tego, utworzył tam grupę lotną były kadet wojska austriackiego Klee, którego grupa prowadzona z ogromną sprężystością, uderzała na różne odcinki frontu, nie posiadając wyznaczonego stanowiska.
– na południe od toru kolejowego (odcinek Bartatów-Lubień Wielki) znalazła się grupa Bisanza z siedzibą w Szczercu, składająca się z 5 baonów pułku stryjskiego i 5 pułku gródeckiego. Od początku była dobrze uporządkowana, składała się z pułku stryjskiego.
Oba pułki do końca lutego 1919 r. wystawiły po 40 sotni z liczbą 150 ludzi.
– grupa niemieckiego pułkownika Hoffmana z siedzibą w Rudkach, jako kadra pułku rudeckiego, słabo uporządkowana, która dopiero po uderzeniu gen. Zielińskiego na Lubień Wielki stała się bardziej sprężysta. Dotychczas wchodziły w jej skład milicje, tworzone po wsiach, a jej sotnie pochodne zasilały grupę samborską i grupę Bisanza. Liczyła 5 baonów. Składała się z: kurenia siczowych strzelców – 4 sotnie po 250 ludzi, kurenia rudeńskiego (I, II i III sotnia), dwóch kureni rudeńskich z IV, V i VI sotnią, trzech kureni rudeńskich z VII, XIII i IX sotnią, trzech kureni pułku z X, XI i XII sotnią,  czterech kureni samborskich z X, XI i XII sotnią i sotni marszowej czatary Sobeczki.
Po zerwaniu zawieszenia broni sotnia Hoffmanna otrzymała 6 sotni ze Sambora.
– grupa Krausa z siedzibą w Samborze, jako kadra pułku samborskiego lepiej uporządkowana i zasilana oddziałami kawalerii a później artylerii z Galicji Wschodniej a nawet z Ukrainy.
Ogółem stanęło przeciwko Polakom 25 baonów, kompanie saperskie i około 16 baterii. Były to siły wystarczające do przeprowadzenia działań zaczepnych.
Cechą tych grup było to, że z chwilą wzmocnienia obsady i wszczęcia przez Polaków działań zaczepnych na pewnym odcinku, sami w tym miejscu wystawiali i przeciwstawiali Polakom jeszcze lepiej uzbrojone siły, wskutek czego przy posuwaniu się naprzód, napotykali Polacy na silny opór. Po jego przełamaniu oddziały ruskie, kryjąc broń i amunicję, chowały się po wsiach, oczekując przejścia polskich wojsk, by po ich przesunięciu się, znów szybko się zbierać i napadać na polskie oddziały. Jak twierdził Sikorski, w zasadzie każdy Rusin posiadał broń i amunicję by w każdej chwili odeprzeć polskie natarcia.
Ukraińcy mieli także dobry wywiad, gdyż byli stale powiadamiani o każdym polskim ruchu przez chłopów ruskich z kobietami włącznie.
Rozkład ich sił przedstawiał się następująco: w Uhercach a później w Stodółkach stała jedna sotnia, w Hodwiszni dwie, w Dobrzanach jedna, w Mołoszkowicach i Leśniowcach – dwie, oraz w Dołhomościskach, Nikłowicach, Murzyłowicach i w Ożomli po jednej sotni. W Laszkach znajdował się silniejszy oddział a w Nowosiółkach i Bortiatynie silniejsze oddziały żandarmerii. Oprócz tego w każdej wsi znajdowała się milicja.
Na północ od toru kolejowego z Janowa, wychodziły wypady do Wielkopola, Malczyc, Woli Dobrostańskiej, Dobrostan.
Po uderzeniu grupy Beckera, ściągnięto dla przeciwnatarcia 3 kurenie z frontu pod Lubieniem, Bartatowem i Lwowem. Jeden z pułku gródeckiego, drugi z kołomyjskiego, a pochodzenia trzeciego Polacy nie ustalili.
Straty były uzupełniane sotniami pochodzącymi z Kołomyi, Stryja i Sambora i rozdzielano je na poszczególne sotnie.
Zadaniem tych wojsk ukraińskich było uderzenie na tor kolejowy Sądowa Wisznia-Gródek Jagielloński, przerwać połączenie ze Lwowem i połączyć się z grupą północną, a następnie przez utrzymanie pozycji pod Gródkiem Jagiellońskim doprowadzić do upadku Lwowa. Dalszym zadaniem było zajęcie Sądowej Wiszni, a wspomagana grupą Bizanza przy uderzeniu na Kiernicę miała zająć Gródek.
Jednocześnie naprzeciwko odcinka południowego grupy Sikorskiego stały w Stawczanach i Obroszynie 4 baony ruskie, a przeciwko północnemu odcinkowi Mszana 4 kurenie z siedzibą w Janowie.

b) strona polska
Z końcem stycznia 1919 r. od południa drogę żelazną Zimna Woda-Gródek zabezpieczały dwie grupy: odcinek Bartatów-Suchawola grupa Sikorskiego a odcinek Lubień Wielki-Gródek grupa Zielińskiego. Te dwie grupy w kącie Oboroszyn-Stawczany-Polanka-Mostki-Serdyce-Porzecze stały się celem około 16 baonów piechoty ruskiej i 2 przeciwpancernych pociągów.
Drugim zadaniem tych grup było zabezpieczenie toru kolejowego od północy, na który nacierali Rusini znacznymi siłami grupy janowskiej.
Grupa Sikorskiego objęła zabezpieczenie toru od Suchowoli po Cuniów, grupa Zielińskiego od Kamieniobrodu po Sądową Wisznię, mając do rozporządzenia oddział rtm. Kozickiego, dwa pociągi pancerne patrolujące: jeden Sądową Wisznię, drugi Kamieniobród oraz jedną kompanię karabinów maszynowych. Ponadto wystawiała silną placówkę dla zabezpieczenia lwowskich zakładów wodociągowych w Woli Dobrostańskiej.
Linię kolejową Gródek-Sądowa Wisznia obsadzono na południu: w Dolinianach 20 ludźmi, w Wołczuchach 24, Milatyniu 20 a w Barze 25. Była to żandarmeria, utworzona z ludności miejscowej. W Sądowej Wiszni była silniejsza załoga w celu obrony dworca i miasta oraz pociągów pancernych.
Na północ od toru w Bratkowicach istniał 15 osobowy oddział strzegący mostu, w Rodatyczach – 20 a samego dworca strzegło 50 ludzi. Białogóry broniła jedna kompania piechoty a Hartfeldu – jeden pluton i oddział żandarmerii.
Polacy skupieni w grupie Sikorskiego w dniu 04.03.1919 r. obsadzali dwa odcinki:
– południowy: Suchowola – Fejerówka – kota 304 – kota 301 – Bartatów z przyszlakami i karczmarami – Wola Bartatowska z kotą 293 – Jacko – trygonometr 315 Stawczany i folwarki Peterwalde,
– północny: Leiserhof (na wschód od Mszany) w kierunku Karaczynów, Wroców, Malczyce, Stronna, Zuszyce, Cuniów oraz Kamieniobród wraz z mostem na Wereszycy, przejmując ją od grupy gen. Zielińskiego.
Grupa Zielińskiego obsadzała odcinek Kiernica – Lubowice – folwark dobaniowski – Lubień Wielki i Mały – Porzecze Lubieńskie – Czerlany – Przedmieście Czerlańskie a także Bratkowice – Wołczuchy – Rodatycze – Harfeld – Rzeczyczany.
Długość odcinków każdego z osobna to było około 25 km.

Obie grupy, wskutek walk od stycznia i słabego napływu uzupełnień nie posiadały wystarczającej liczby żołnierzy do obsady powierzonych odcinków, ponadto celem utworzenia północnego odcinka, osłabiono południowy.
W dniu 08.03.1919 r. objął Sikorski z rozkazu Naczelnego Dowództwa „Wschód” dowództwo nad byłą grupą operacyjną gen. Zielińskiego, łącząc ją ze sobą i tworząc dywizję.

stan sprzed okresu głównych walk
Tak jak i Lwów, Gródek też był przejściowo opanowany przez Ukraińców w 1918 r. Z początkiem roku 1919 na obszarze pobliskim Gródkowi obie strony toczyły w zasadzie tylko potyczki i wykonywały wypady. Spowodowane to było słabymi siłami obu stron. W styczniu 1919 r. bowiem główne działania wojenne odbywały się pod Lwowem, którego polskie oba skrzydła a zarazem tyły zabezpieczała grupa płk. Sikorskiego, odpierając wszelkie próby przełamania frontu i podejścia do Lwowa. Od południa zabezpieczała miasto przed okrążeniem go od zachodu, utrzymywała tor kolejowy do Kamieniobrodu, most na Wereszycy i Zimną Wodę.
Zajęcie w dniu 14.01.1919 r. Lubienia Wielkiego i Małego przez grupę operacyjną gen. Zielińskiego, przerwało linię kolejową Rudki-Oboroszyn, zagrażając lewemu skrzydłu wojsku ukraińskiego pod Lwowem, a jednocześnie krępowało je od strony toru kolejowego. Odciążyło to początkowo front na południe od Mszany i pod Chyrowem przez ściągnięcie ukraińskich sił stamtąd w celu powstrzymania postępów grupy Zielińskiego. Po wstrzymaniu działań zaczepnych pod Lubieniem, ściągnęli Polacy na ten odcinek oraz na Bartatów siły krępujące ruchy Ukraińców, sprowadzając na siebie szereg zaciekłych uderzeń przeważającymi siłami ich piechoty i artylerii. Ukraińcy chcieli zabezpieczyć sobie lewe skrzydło wojsk pod Lwowem i zniszczyć podstawę polskiego wypadu na Szczerzec, Rudki i Sambor.
W dniu 20.01.1919 r. Polacy dowiedzieli się o zajęciu Dolinian i plądrowaniu tamtejszego dworu. Wobec czego, dzień później pociągiem pancernym „Śmiały” około 40 ludzi wykonało wypad do wsi. Okazało się, że Ukraińcy stali tam siłą 300 osób, w skutek czego oddział wycofał się z powrotem do pociągu.
W dniu 22.01.1919 r. pociąg wykonał kolejny wypad, celem sprawdzenia czy w Koców został zajęty przez Ukraińców. Między Kocowem a Wołczuchami został ostrzelany. Dowiedziawszy się w Wołczuchach, że w Kocowie są Ukraińcy, oddział wycofał się do pociągu i udał się do Baru, gdzie trwała strzelanina i Polacy próbowali przejąć tę wieś.

24.01.1919 r. Ukraińcy uderzali z Dolinian na Wołczuchy, wobec czego załoga pociągów pancernych „Śmiały” wraz z dwoma innymi – „Smok i „Śmiały A” wykonała natarcie. 
Do dnia 26.01.1919 r. Ukraińcy zajęli Uherce, Stodółki, Ebenau, Dobrzany, Putiatycze i Milatyn. Wobec bliskości do toru kolejowego wysłano tam oddział 30 ludzi, który natrafił na przeważające siły ukraińskie. Przybyła odsiecz umożliwiła oddziałowi wycofanie się do pociągu pancernego „Śmiały”. Ukraińcy zajęli Koców i Milatyn. Celem zapobieżenia dalszym postępom, podjął pociąg pancerny działania pod Barem na wieś Milatyn zakończoną zaprzestaniem przez Ukraińców dalszego natarcia. Próbowali Ukraińcy dostać się do toru kolejowego od strony Wołczuch, ale zostali odparci.
Z początkiem lutego podsuwają Ukraińcy znaczne siły, zarówno na południe od toru kolejowego, jak i od północy. Zajmują Ebenau, Stodółki, Doliniany i Milatyn. Ich stanowisko na północy umacnia zajęcie Tuczap i wzmacnianie sił poprzez przymusowy pobór do wojska.
Polacy nie byli w stanie obsadzić wszystkich wsi z powodu słabego napływu uzupełnień. Na północy Polacy wycofali się z Woli Dobrostańskiej, zostawiając jako ochronę wodociągów lwowskich jedną kompanię.

walki o Gródek

a) pierwsze walki
Można przyjąć, że w roku 1919 r. walki na odcinku obrony podległym dywizji gródeckiej rozpoczęły się w dniu 17.02.1919 r. Od tego dnia Ukraińcy gwałtownie, bez przerwy ostrzeliwali miasto ogniem dział aż do 24.02.1919 r.
W tym to czasie uderzyli Ukraińcy na całym froncie lwowskim w tym na tor kolejowy Gródek-Sądowa Wisznia. Koniecznie chcieli opanować most na Wereszycy i wziąć Kamieniobród i Gródek Jagielloński. Zakończyło się to ich niepowodzeniem.

Polacy spodziewali się natarcia, ponieważ Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich „Wschód” zostało zawiadomione o tym przez swoich donosicieli.
Ukraińcy przeprowadzili uderzenia przeważającymi siłami w miejscach, gdzie chcieli przełamać front, zasypując Polaków ogniem artylerii, trzymając polskie siły w napięciu na spodziewane natarcie. Ostrzelano artylerią Bartatów i równocześnie wykonano bardzo silne natarcie na Lubień Wielki, który został z wielkimi stratami dla nich odparty.
W tym samym czasie uderzyli na odcinek linii kolejowej Gródek-Sądowa Wisznia- Wołczuchy i Bratkowice 2 sotniami, a Bar jednym baonem. Pod Sądową Wisznią do przeprowadzenia natarcia ściągnięto jeden świeży baon z Galicji Wschodniej.
Dzięki powyższemu, Ukraińcy zajęli kota (oznaczenie wysokości na mapie ) 294 (Ćwiercką Górę), Wołczuchy i Bar. Dopiero ściągnięte posiłki polskie z Lubienia Wielkiego zatrzymały postęp ich wojsk. Ukraińcy umocnili się na kocie 307 na południe od Wołczuch i na Ćwierckiej Górze a Polakom nie udało się ich wyprzeć. Straty polskie wyniosły wtedy ponad 100 ludzi rannych.
W dniu 23.02.1919 r. do Bratkowic przybyła kompania poznańczyków. Otrzymała ona rozkaz zbadać siły ukraińskie w Dolinianach. Wzięła w niewolę ich czujkę.
Położenie polskie było bardzo ciężkie. Zdobycze ukraińskie pozwalały z Ćwierckiej Góry ostrzeliwać jadące pociągi i niszczyć tory, które Polacy musieli potem naprawiać, bowiem tylko koleją możliwe było zaopatrzenie. Ukraińcy bili także artylerią z Dolinian, uszkadzając w dniu 27.02.1919 r. pociąg „Odsiecz” i niszcząc tory. Wiózł on amunicję i cudem, że nic nie wybuchło. Na pomoc wyjechał pociąg „Trójka”, który wdał się w zasadzkę. Ukraińcy udawali, że się poddają i rozpoczęli ostrzał. Pomimo podstępu, Polacy wygrali tę potyczkę.

b) rozejm
Po pierwszych walkach, w dniu 25.02.1919 r. nastąpił rozejm, który zniechęconym niepowodzeniami Polakom pozwolił odpocząć, a Ukraińcom ściągnąć świeże posiłki do zamierzonego natarcia, mającego na celu połączenie obu grup.
Zerwanie rozejmu było do przewidzenia. Komisja ukraińska przebywająca w Gródku nie kryła się z tym, że zgodziła się na niego tylko dlatego, by nie narażać się Entencie, a rokowania nie doprowadzą do niczego, chyba, że Polacy cofną się za San. Uważali, że po połączeniu się z grupą północną, nastąpi przejęcie Gródka, a Lwów upadnie. Według Sikorskiego, dowództwo ukraińskie zrozumiało wreszcie, że obrona Lwowa będzie trwała do czasu zajęcia linii kolejowej, a czołowe natarcie nie jest możliwe, a jeśli nawet, to wiązałoby się z ogromnymi stratami.
Cel Ukraińców był jasny dla Sikorskiego. Ukraińcy uderzą na najsłabszy punkt linii kolejowej – na odcinek Rodatycze-Kamieniobród, gdzie Ukraińcy podsunęli się najbliżej drogi żelaznej i skupili duże siły. Wskutek tego natarcia, Polacy zostaliby zmuszeni do zwinięcia odcinka Lubień Wielki-Bartatów, które dzięki położeniu przy stawach i bagnach, stale krępowało Ukraińców. Z kolei zmniejszenie rozciągłości frontu przez Ukraińców pozwoliłoby na skupienie sił, których część mogliby przeznaczyć na obronę przed odsieczą Lwowa. Opanowanie linii kolejowej Gródek-Sądowa Wisznia i usadowienie się ich na Wereszycy i stawów, odsunęłoby siły polskie pod Lwów, który wskutek braku dostaw żywności i amunicji, musiałby upaść. Utworzenie się frontu na linii Wereszycy i stawów, uczyniło by to go niemożliwym do zdobycia przez Polaków. Utrata Gródka i Wereszycy dodatkowo podkopałaby nastrój obrońców Lwowa.

b) pierwsze boje
Po zerwaniu przez Ukraińców zawieszenia broni w dniu 01.03.1919 r., w pierwszych dniach dochodziło tylko do ostrzału polskich stanowisk i pociągów. Z tego też powodu, celem przywrócenia swobodnego przepływu amunicji i żywności koleją, po przegrupowaniu wojsk, w dniu 07.03.1919 r. świeżo utworzona grupa ppłk. Beckera uderzyła z kierunku Bratkowic na trygonometr 307 i na Doliniany. Wspomagana była równoczesnym natarciem jednego baonu wadowickiego na Popiele i jednego baonu 37 pułku piechoty na Ebenau i Stodółki. Zajęto trygonometr i Doliniany. Pozostałych celów nie zdobyto z powodu silnych umocnień ukraińskich.

Zdobycze Polacy utracili już nocą z 7 na 8.03.1919 r. na skutek przeciwnatarcia ukraińskiego i pospiesznie wycofali się w kierunku na Rodatycze do Sądowej Wiszni. W ten sposób Ukraińcy zyskali możliwość uderzania na Gródek od strony zachodniej a także połączenia grup północnej i południowej.
Dworzec w Rodatyczach został okrążony i bronił się jeszcze jeden dzień po odejściu grupy Beckera. W końcu jednak dowódca  ppor. Melichar wycofał się z kilkunastoma ludźmi i dotarł do Gródka wraz z liczbą 5 osób.
Ukraińcy zajęli Bratkowice i Wołczuchy oraz około 16 km linii kolejowej, którą zaczęli od razu niszczyć, wysadzać mosty i rozkopywać nasyp, a jednocześnie uderzyli od strony zachodniej na Gródek. Zyskali możliwość uderzenia na odcinek kolejowy Gródek-Kamieniobród wraz z mostami na Wereszycy z trzech stron i przejścia Wereszycy. Stan ten spowodował przejście Polaków tylko do obrony.
Sikorski postanowił osobiście pociągiem pancernym zaznajomić się w położeniu obrony i w dniu 07.03.1919 r. dojechał aż do budki kolejowej Wołczuchy. Naocznie stwierdził, że wszelka próba nawiązania łączności z innymi wojskami jest niemożliwa, bowiem tor od Wołczuch w kierunku zachodnim był zniszczony, a linia między Gródkiem a Bratkowicami nie była broniona. Z braku dostatecznych sił linia kolejowa nigdy nie była broniona w całości, lecz tylko zabezpieczana przyczółkami i okopami. W dniu 07.03.1919 r. bronione odcinki znajdowały się w Czerlanach, na Przedmieściu Czerlańskim, na rampie kolejowej na torze Gródek-Bratkowice, na dworcu, w cegielniach na drodze Gródek-Burgthal, w północno-zachodnim krańcu wsi Burgthal, w zachodnim krańcu wsi Haliczanów i Harfieldu i były połączone ze sobą czujkami łącznikowymi. Zdobycie przez Ukraińców któregoś z nich mogło skutkować zajmowaniem kolejnych, a więc załamaniem całej obrony na zachodzie Gródka.

c) trudności Polaków
Jak twierdził Sikorski polskie władze nie miały wyobrażenia o położeniu dowodzonej przez niego obrony. Dla dowództwa jego dywizji było jasne, że cofnięcie się z zajmowanych stanowisk do rzeki Wereszycy a więc oddanie drugiego brzegu Ukraińcom uniemożliwi szybkie nadejście odsieczy, a nawet gdyby przybyła doprowadzi to, wskutek zniszczenia toru kolejowego do co najmniej 2 miesięcznego opóźnienia w ruchu kolejowym.
Stanowiska obrony dywizji dopiero zaczęto tworzyć po przejęciu przez Sikorskiego dowództwa i to w ciężkich warunkach – pod naporem przewagi ukraińskiej oraz popłochu i ucieczki zepsutego niepowodzeniami polskich żołnierzy. Był to czas, że oficerowie nie potrafili zaprowadzić porządku w swoich oddziałach, których żołnierze w popłochu uciekali do Gródka i poza linię Wereszycy. Dowództwo dywizji zarządziło wyłapywanie ich i po zebraniu w koszarach Gródka kazało wysyłać ich z powrotem na swoje stanowiska.
Po częściowym opanowaniu popłochu, ściągnął Sikorski oddział wydzielony rtm. Romana Abrahama, którego 50 żołnierzy ppor. Barłoga śmiałym natarciem zajęli przy współudziale pociągu pancernego „Piłsudczyk” Rzeczyczany. Wieś ta zagrażała odcięciem polskiej załodze Hartfeldu i była obsadzona kilkuset Ukraińcami.
Wobec bardzo słabej obsady Gródka od strony południowej i zachodniej, Sikorski ściągnął dalszych 80 ludzi rtm. Abrahama i obsadził nimi Przedmieście Czerlańskie oraz dworzec. Za odcinek dworzec – rampa odpowiadał kpt. Muller. Dowództwo nakazało załodze opuszczenie wysuniętego w obronie Hartfeldu. Jego dowódca zarządził pozostanie na swoją odpowiedzialność.
Trzeba zaznaczyć, że wpływ na zmęczenie walką obrońców też miało to, że żołnierze wszystkich oddziałów byli przeważnie licho ubrani oraz obuci. Chodzili w brudnej zarobaczonej nie mytej od tygodni bieliźnie w warunkach przedwiośnia oraz ciągłej walki – w dzień i w nocy. Przedkładało się to na straty. Przykładowo rotm. Abraham, który w pierwszym dniu walki o Gródek musiał iść cztery razy do przeciwnatarcia, stracił 40 % oficerów i żołnierzy w zabitych i rannych, a szwadron ułanów krechowieckich pod dowództwem rotmistrza Sędzimira utracił całą siłę bojową.
Do tego wszystkiego dołożyło się wyczerpywanie się amunicji i niemożność jej pozyskania. Odcięcie dowozu żywności i ciążący na dywizji obowiązek pomagania Lwowowi, powodował trudności w zaopatrzeniu w żywność i amunicję. Wskutek tego artyleria polska nie podejmowała pojedynku, a piechota strzelała jedynie z najbliższej odległości.
Z tego powodu, dowództwo dywizji w tajemnicy przygotowało drugą linię obronną na wysokości stawów: drozdowickiego, czerlańskiego i lubieńskiego. Pozwalała na skrócenie frontu, ale poza utratą linii kolejowej i mostu na Wereszycy miała tę wadę, że z powodu ogromnej przewagi artylerii ukraińskiej, nie była na dłuższy czas do utrzymania. Wobec tego przejście na tę linię stanowiło tylko na wszelki wypadek wstęp do zwinięcia linii tej rzeki i przebicia się Polaków w stronę Jaworowa. Dowództwo postanowiło, że należy za wszelką cenę utrzymać pierwszą linię obrony, wzywając oficerów by podtrzymywali żołnierzy na duchu.

d) natarcia ukraińskie
W dniu 09.03.1919 r. Ukraińcy przeprowadzają gwałtowne natarcia na całym odcinku zachodnim, które zostały odparte.
Nocą z 9 na 10.03.1919 r. wykonali natarcie na Hartfeld od strony zachodniej oraz Rzeczyczan. Polska załoga wsi wobec wielkiej przewagi wycofała się do Haliczanowa, tracąc w zabitych, rannych i zaginionych około 30 ludzi.
Ciężkie walki toczyły się także przez cały dzień 10.03.1919 r. Ukraińcy uderzyli na Haliczanów i Burgthal. Pomimo współdziałania pociągów pancernych „Pionier” i „Piłsudczyk” utrzymanie przez Polaków obu miejsc było niemożliwe wskutek nie tylko naporu Ukraińców, ale i rozkładu oraz popłochu w oddziałach. Polacy opuścili oba miejsca.
Ukraińcy zajęli następnie cegielnię między Burgthalem a torem kolejowym, a druga cegielnia broniona przez żołnierzy Wolfa bliższa toru została otoczona. Natarcie ukraińskie groziło zajęciem dworca i miasta Gródka.
Wobec tych wypadków, dowództwo dywizji zebrało 40 ludzi i nakazało jeszcze tej samej nocy odbicie obu cegielni, które się udaje. Dalsze natarcie po ściągnięciu jednego plutonu około 40 osób z sąsiedniego odcinka, zmusiło Ukraińców do cofnięcia się do Burgthalu.
W tym czasie gdy rtm. Abraham prowadził natarcie na południe i południowy wschód od Burgtalu, wśród załogi obu cegielni powstała panika. Ukraińcy widząc uciekających w kierunku Gródka, zaczęli się coraz śmielej podsuwać od strony lasku bratkowickiego, grożąc odcięciem rtm. Abrahama od miasta.
Dworzec, droga żelazna i cały Gródek znalazł się pod ogniem Ukraińców. Ci uderzyli na całym odcinku. Po odrzuceniu w stronę miasta polskiego lewego skrzydła, umiejscowionego na Przedmieściu Czerlańskim, wdarli się do rampy kolejowej.
Pod wpływem wydarzeń, komendant miasta Gródek i dowódca obrony dworca kpt. Kaleński stracił głowę. Opuścił samowolnie wraz ze swoim baonem dworzec i cofnął się do miasta, dając rozkaz na lewym skrzydle por. Obertyńskiemu z baonu rtm. Abrahama do ogólnego odwrotu. Baon Ziemi Gródeckiej szerząc popłoch wycofał się do miasta, a kpt. Kaleński zawiadomiwszy dowództwo dywizji o zajęciu dworca przez Ukraińców, spowodował bardzo silny i celny ogień na ten budynek oraz drogę dojazdową do miasta.
Dowództwo z trudem pozbierało ludzi i obsadziło dworzec. Rtm. Abraham otrzymał rozkaz zaprzestania dalszego natarcia z poleceniem obrony obu cegielni.
Płk. Sikorski zastosował najostrzejsze środki by opanować popłoch i odtworzyć obronę odcinka. Kpt. Kaleński został przez niego pozbawiony dowództwa i oddany wraz z 4 oficerami pod sąd polowy, Baon Ziemi Gródeckiej rozwiązany, a żołnierze za tchórzostwo napiętnowani. Ci, którzy bez oddania strzału uciekli ze stanowisk, zostali poddani karze cielesnej. Dzięki tym ostrym środkom opanowano trudne położenie i przywrócono karność żołnierzom.
Pomimo słabych sił, Polacy pociągiem pancernym „Pionier” wraz z kilkoma ludźmi rtm. Abrahama odzyskali rampę kolejową, stanowiącą od tej pory ważny i silny punkt obrony. Przeciwnatarcie stojącego tam oddziału rtm. Abrahama i oddziału lotnej żandarmerii, wyrzuciło także Ukraińców z Przedmieścia Czerlańskiego, a Polacy zgarnęli 27 jeńców. Wycięli w pień pierwsze oddziały, a pozostali żołnierze pochowali się po chatach. Odznaczył się wtedy ppor. Zajączkowski, ppor. Demeter oraz pchor. J. Renter z oddziału Abrahama.

e) okrzepnięcie polskiej obrony
W dniu 10.03.1919 r. odcinek zachodni dywizji przebiegał od dworca w Kamieniobrodzie, przez Rzeczyczany, Hartfeld, Haliczanów, Burgthal, obie cegielnie, dworzec w Gródku, rampę kolejową w skrzyżowaniu drogi żelaznej i szosy lwowskiej, przez Przedmieście Czerlańskie do kota 214 na skrzyżowaniu dróg Gródek-Komarno-Czerlany-Porzecze Lubieńskie.
Sikorski od dnia przejęcia dowództwa, czynnie zabrał się do umacniania obrony, także poprzez wyrównanie frontu, by uzyskać silne stanowiska. Odcinek południowy zmniejszono poprzez opuszczenie Czerlan i obsadzenie stawów czerlańskiego i lubieńskiego. Biegł przez Lubień Wielki i Mały, dwór Dębowa Dolina, folwark dobaniowski, Lubowice i Kiernicę. Odcinek ten został zabezpieczony w okolicach Czerlan poprzez opuszczenie śluz rzecznych.
Po odparciu natarcia na Przedmieście Czerlańskie odcinek obrony przebiegał na północ od kapliczki przy drodze czerlańskiej łukiem na północ od koty 291, gdzie urządzono redutę, broniącą przed wtargnięciem do rampy kolejowej, dalej wzdłuż toru i dworca, gdzie wykorzystano do obrony wał kolejowy, następnie do skrzyżowania drogi, prowadzącej do Burgthalu i toru kolejowego. Tam też utworzono redutę, bliższą cegielni, do której dostęp był możliwy początkowo tylko w nocy a później po przekopaniu rowu łącznikowego, także w dzień. Drugą cegielnię opuszczono podsunięciu się Rusinów do lasku bratkowickiego z powodu trudnego do niej dostępu. Linia obronna biegła dalej wzdłuż toru kolejowego, gdzie wysoki wał pozwolił na zbudowanie ziemianek oraz granatników. Obwarowania naziemne zabezpieczono poprzez odrutowanie.
W ten sposób obrona Gródka została połączona bezpośrednio przyczółkiem mostowym Kamieniobród i mostu na Wereszycy który zabezpieczał umocniony odcinek strzelców krakowskich kpt. Klotzka w Cuniowie.
Najtrudniejszym odcinkiem obrony było Przedmieście Czerlańskie, które Polacy odrutowali, bowiem przestrzeń wokół była płaska, a Ukraińcy chowając się po chatach okopali się na niewielką odległość od polskich stanowisk.
Umocniono także rampę kolejową oraz cegielnię, która swym położeniem krępowała ruchy ukraińskie, broniąc dostępu do dworca.
Obronę odcinka od Przedmieścia Czerlańskiego przez kota 291 po dworzec kolejowy otrzymał oddział rtm. Abrahama. Sam dworzec otrzymała ściągnięta z Bartatowa Kompania Warszawskiego Baonu Odsieczy Lwowa z ppor. Zajączkowskim. Cegielnię obsadził początkowo oddział ułanów krechowieckich, a potem trzymała kompania sztabowa pod dowództwem kpt. Kozaka. Odcinek nasypu kolejowego do Kamieniobrodu baon 12 pułku piechoty kpt. Franka. Most kolejowy, Kamieniobród z dworcem oraz odcinek Wereszycy weszły w skład odcinka dowodzonego przez kpt. Steczkowskiego. Obronę wspomagały pociągi pancerne „Piłsudczyk” i „Pionier”. Polacy ostatecznie przeszli do obrony.

f) ukraińskie próby przełamania obrony
Ukraińcy zbliżając się do Gródka, usadowili się w barakach zbudowanych przez Austriaków jesienią 1918 r. u zbiegu gościńca przemyskiego i doliniańskiego dla powracających z niewoli żołnierzy. Z tych zabudowań ostrzeliwali stanowiska polskie z karabinów maszynowych. Z tego też powodu, nocą z 10 na 11.03.1919 r. Polacy podpalili te baraki, usuwając w ten sposób zagrożenie.
W dniach 11-14.03.1919 r. Ukraińcy ostrzeliwali mocno miasto artylerią 34 dział. Ich kulomioty ostrzeliwały bez przerwy drogi: wiodącą do cegielni oraz przedmieścia na zachód i południe od Gródka oraz wzdłuż linii kolejowej koło dworca i dojazdu do niego, tak że dostęp do tych miejsc był niemożliwy. Mieszkańcy po raz kolejny musieli uciekali ze swych domostw i chowali się w piwnicach w bardziej bezpiecznych miejscach w głębi miasta. Wskutek ostrzału nastąpiło wiele uszkodzeń budynków, w tym cerkwi.
W dniu 11.03.1919 r. wykonali natarcie na cegielnię. Obrzucili ją granatami. Posuwających się wstrzymywały kulomioty polskie. Jednocześnie najechali trzema kureniami na Przedmieście Czerlańskie. Wszystkie próby przełamania polskiej obrony zakończyły się ich niepowodzeniem i zostały krwawo odparte.
Gdy Ukraińcy stwierdzili silny opór, przerzucili część swoich sił i artylerię na polskie skrzydła obrony. Rozpoczęli kilkukrotnie ponawiane natarcia, których celem było odcięcie odwrotu Polakom.
Nieobsadzony odcinek pomiędzy Jacko a Bartatowem, zawsze nęcił Ukraińców. Polacy nie rozporządzając dostateczną liczbą żołnierzy, nie byli w stanie jej obsadzić. Z tego względu baon mjr. Jaglicza, którego na czas choroby zastępował kpt. Putek, utworzył silną redutę. Pozostawił w zapasie znaczną liczbę żołnierzy, których celem było poruszanie się w obszarach leśnych, by w razie napaści od czoła i tyłu uderzać na Ukraińców. Jak się później okazało, było to bardzo udane posunięcie.
Na Jacko Ukraińcy najechali siłą 600 ludzi, podciągając pod trygonometer 315 Stawczany 2 działa. Po odrzuceniu przez Polaków celnymi strzałami artylerii dział ukraińskich, por. Waluś okrążył nacierających jedną kompanią piechoty. Uderzył na prawe skrzydło, rozbijając i zmuszając do ucieczki Ukraińców i wziął jeńców.
Jednocześnie od północy na odcinek Kamieniobród-Podzamcze-Cuniów-Zuszyce wykonała natarcie grupa janowska, wzmocniona jednym baonem siczowników galicyjskich, pochodzących z byłych Legionów Ukraińskich. Wsparły je działa rozmieszczone w Dobrostanach, Białogórze oraz w Burgthalu i Hartfeldzie. Grupa ta skierowała główne siły na Kamieniobród-Wereszycę celem zajęcia mostów na rzece. 4/4 pułk piechoty Legionów Polskich i 3/12 pułku piechoty rozbiły Ukraińców, biorąc jeńców w tym komendanta sotni. Na podstawie ich zeznań Polacy dowiedzieli się, że Ukraińcy napadli ich siłą 7 sotni.
Późnym wieczorem 12.03.1919 r. otworzyli Ukraińcy, trwający 45 minut ogień na Gródek przy użyciu pocisków ciężkiego kalibru oraz pocisków gazowych, dworzec, rampę kolejową oraz na Przedmieście Czerlańskie, uszkadzając wiele budynków w tym urząd miasta i poczta, a wiele uległo spaleniu.
Następnie wykonali natarcie na te miejsca. Załamało się ono dzięki polskiej artylerii, kulomiotom i dzielnej postawie żołnierzy, którzy mimo wypadków zatrucia gazem (nie posiadali masek gazowych), utrzymali stanowiska. Jeńcy zeznali, że piechocie ukraińskiej powiedziano, że po takim ostrzale nie będzie w okopach ani jednego polskiego żołnierza. Po tej porażce w ich szeregach pojawiło się zniechęcenie walką. Ostatnie wielkie natarcie na Gródek w nocy z 12 na 13.03.1919 r. załamało się głównie dlatego, że żołnierze ukraińscy strwożeni nieugiętą postawą Polaków, odmówili wzięcia w nim udziału.
W dniu 13.03.1919 r. po przygotowaniu artyleryjski uderzyli Ukraińcy od strony Peterhofu, Bodnarówki, lasu Kalinowiec na odcinek Lubowice i folwark dobaniowski. Celem ich było szybkie zajęcie drogi Batatów-Gródek i rozbicie cofających się rzekomo oddziałów polskich. Dowództwo polskie przewidziało ten ruch i nakazało tej samej nocy baonowi mjr. Jaglicza obsadę 80 ludźmi trygonometru 315 Stawczany i baczne pilnowanie ruchu Ukraińców od strony Stawczan i lasu Stary Zapust. Podobnie nakazano załodze folwarku dobaniowskiego i dworowi Dębowa Dolina.
Dzięki temu wszystkiemu, dzielności obsady, trzykrotnie ponawiane uderzenia ukraińskie na polskie stanowiska załamały się, a po wykonaniu przeciwnatarcia z folwarku domaniowskiego zostały ostatecznie odparte. Według zeznań jeńców rozbito trzy pełne świeżo uzupełnione kurenie, wzięto broń, amunicję i około 40 jeńców.
Ponieważ Ukraińcy okopali się w pobliżu rampy kolejowej i razili ostrzałem wzdłuż stacji i drogi do Przemyśla, przyprawiając Polaków o straty w zabitych i rannych, nad ranem 14.03.1919 r. Polacy wykonali wypad poza rampę pociągiem pancernym ,,Piłsudczyk” przy udziale kpt. Ocetkiewicza i por. Tabisza. Wybili obsadę karabinów maszynowych i przepędzili pozostałych na 1.5 km w stronę Bratkowic.
W tym dniu walki toczyły się również na odcinku folwark dobaniowski-dwór Dębowa Dolina oraz Lubień Mały. Dwukrotne natarcie ukraińskiej piechoty zostało odparte przez baon 24 pułku piechoty mjr. Popowicza. Polacy zdobyli folwarki Bodnarówkę i Magdalenówkę, ale po stwierdzeniu silniejszego nieprzyjaciela, wycofali się.
W tym czasie nadchodziła już odsiecz. Już w dniu 14.03.1919 r. Polacy utworzyli mocną grupę bojową pod dowództwem pułkownika Daniela Konarzewskiego. Powstała ona z połączenia 1 Pułku Strzelców Wielkopolskich z 1 Dyonem Artylerii Lekkiej Wielkopolskiej oraz z kompanią saperów. Przybyła ona w dniu 16.03.1919 r. do Sądowej Wiszni, gdzie przeszła pod rozkazy gen. Iwaszkiewicza.

g) ostatnie dni obrony
W dniu 15.03.1919 r. niepowodzenia ukraińskie i krwawe straty oraz ogromne zmarnowanie amunicji wywołało względny spokój na całym froncie. Jedynie na Przedmieściu Czerlańskim toczyły się utarczki z krwawymi dla Polaków stratami.
W dniu 16.03.1919 r. już tylko ukraińska artyleria obrzuciła gradem pocisków cegielnię.
Dzień później dowództwo dywizji zauważyło silne odciążenie frontu oraz ruch wojsk w kierunku zachodnim. Spowodowane było walkami nadchodzącej odsieczy. Już w dniu 16.03.1919 r. kompania poznańsko-lwowska zdobyła wieś Dołhomościska. W dniu 17.03.1919 r. przybyła tam grupa poznańska, która wykonała natarcie na prawym skrzydle. Wzdłuż linii Dołhomościska – Mohiłka – Milatyn – Ebenau – Czerlany nacierał I baon 1 Pułku Strzelców Wielkopolskich a na lewym wzdłuż toru kolejowego do Sądowej Wiszni pod Gródek Jagielloński II baon. I baon zdobył Milatyn, a II baon zdobył wieś Mielniki i Bar.
Widząc, że lewoskrzydłowa grupa gen. Aleksandrowicza dotarła na wysokość Grupy Wielkopolskiej, płk. Konarzewski nakazał dalsze natarcie na Wołczuchy (II baon) oraz Koców i Dobrzany (I baon). Na skrzydło ruszającego do natarcia I baonu ze wsi Dobrzany Ukraińcy otworzyli silny ogień. Mimo dotkliwych strat posuwali się skokami w stronę Ukraińców, brodząc często po pas w wodzie. Lżej ranni założywszy opatrunek, walczyli nadal. Zajęto Jadźwińską Górę, Rodatycze, Budzyń, Kuttenberg i Tuczapy, dochodząc do Rzeczyczan i Haliczanowa.
Dla ratowania zagrożonego prawego skrzydła ppłk. Paszkiewicz wprowadził odwodowy baon ppor. Sroki, który szturmem, mimo strat, zajął Putiatycze i Dobrzany. Po zabezpieczeniu prawego skrzydła I baon uderzył na Koców, a po zajęciu tej miejscowości, wsparł natarcie II baonu na Wołczuchy, zmuszając Ukraińców do odwrotu. W walkach 18 marca Grupa Wielkopolska osiągnęła linię Milatyn, Koców, wzgórze 307 i Wołczuchy.
Następnego dnia – bez odpoczynku i pożywienia, gdyż wskutek rozmokłych dróg i nieustannego ostrzału artylerii ukraińskiej tabory nie zdołały dotrzeć do grupy – oddziały wielkopolskie prowadziły dalsze działania, zmierzające do nawiązania za wszelka cen łączności z oddziałami grupy płk. Sikorskiego w Gródku Jagiellońskim. Rano 1 Pułk Strzelców Wielkopolskich zebrał się trzema baonami do dalszego natarcia na południe od Wołczuch ze wzgórzami 307 i 300. III batalion zniszczył siły ukraińskie w Dobrzanach a pod wieczór dotarło prawe skrzydło 1 kompanii do Kocowa, gdzie połączyło się z pozostałymi siłami polskimi.
Po przygotowaniu artyleryjskim na wsie Doliniany, Henrykówka i Ebenau, do natarcia przeszły dwa pierwsze baony 1 Pułku Strzelców Wielkopolskich I baon zmusił Ukraińców do odwrotu z Dolinian. Następnie patrol ułanów wysłany w kierunku Czerlan, nawiązał łączność z oddziałami grupy płk. Sikorskiego. Równocześnie na prawym skrzydle II baon po zaciętej walce zajął Henrykówkę. Jego 7 kompania (ppor. Lehman) uwikłana w walkach pod Dobrzanami i odcięta we dworze, broniła się aż do nadejścia pomocy.
Wobec wyczerpania się sił oddziałów pierwszej linii, płk. Konarzewski do dalszego natarcia na Popiele i Ebenau wyznaczył trzy kompanie III baonu. W zaciętym boju obie miejscowości zostały zdobyte. Odparto też przeciwnatarcie Ukraińców, próbujących wyrzucić Polaków z zajmowanych stanowisk. Wieczorem tego dnia Grupa Wielkopolska w trudnych warunkach terenowych osiągnęła nakazaną linię i zajęła pozycję obronną Ebenau – wzgórza 287, 250 – folwark Henrykówka – Ochrzany, utrzymując łączność na lewym skrzydle z grup płk. Sikorskiego, na prawym z grupą ppłk. Beckera w Dołhomościskach. Mimo przewagi Ukraińców, którego siły w trakcie walki wzrosły do 7-8 tys. żołnierzy Grupa Wielkopolska nawiązała ostatecznie łączność ze Lwowem.
Na innych odcinkach frontu pomyślne działania oddziałów polskich doprowadziły do rozszerzenia korytarza utworzonego wzdłuż toru kolejowego Gródek Jagielloński – Lwów i zdobyto klika miejscowości.
W dniu 18.03.1919 r. przywrócono połączenie kolejowe Przemyśl-Gródek-Lwów z zachodem kraju.

Tak zakończył się najbardziej ciężki okres walk obrońców Gródka, którego mieszkańcy zmęczeni czuwaniem i niepewnością wreszcie odetchnęli. Odsiecz znosząca front pod Gródkiem przybyła prawdopodobnie w ostatniej chwili. Jak pisał Sikorski, siły polskie po 9 dniach ciągłej osamotnionej walki były osłabione i zmęczone, oraz kończyły się zapasy żywności. Jak pisał straty polskie za cały okres walki o Wereszycę wyniosły 66 zabitych, 263 rannych, 184 chorych, 7 zaginionych i 500 dezerterów.
Uszkodzonych zostało wiele budynków w tym ratusz, dworzec, szpital wojskowy na Vorderbergu i kościół. Według metropolity lwowskiego, Józefa Bilczewskiego Ukraińcy mieli powiedzieć: „Zobaczmy – powtarzali żołnierze – czy ten Jezusek polski potrafi uratować kościół; on musi runąć”.

Za:
– Ossolineum nr 15825/II „Sprawozdania bojowe Grupy Operacyjnej i 9 DP płk. Sikorskiego z kampanii polsko-ukraińskiej w Galicji Wschodniej ze stycznia-lipca 1919 r. tutaj tylko dotyczące Gródka Jagiellońskiego i okolic” oraz „Mapy sztabowe okolic Gródka Jagiellońskiego”,
– Instytut Pamięci Narodowej „Generał Władysław Sikorski – Premier i Naczelny Wódz”,
– Album Dziesięciolecia Okręgu Korpusu nr VII, Poznań 1932,
– „przebicie pierścienia okalającego Lwów” ze zbiorów Wielkopolskiego Muzeum Wojskowego – Oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu,
– Bogusław Polak – Oddziały Wojska Wielkopolskiego pod Lwowem,
– Władysław Nekrasz – „Harcerze w bojach w latach 1914-1921”,
– ks. Józef Wólczański – Memoriał Metropolity Lwowskiego obrządku łacińskiego Józefa Wilczewskiego o relacjach ukraińsko-polskich w Galicji (Małopolsce) Wschodniej w latach 1914-1920”,
– „Śmiały 1919 5 XI 1920” ze zbiorów Centralnego Archiwum Wojskowego,
– Marcin Udziela – „Historia miasta Gródka”,
– Ziemowit Zaborowski – „Śmiałym ku zwycięstwu”,
– Wiarus”, nr 15, z 09.04.1938 r. – Jaworski Juliusz „Z przeżyć wojen”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.