Przejdź do treści

Michał Głowacki

  • przez

Michał Głowacki urodził się w dniu 10.01.1924 r. w przysiółku Głęboka w Dolinianach koło Gródka Jagiellońskiego jako dziecko Marcina i Katarzyny z domu Mróz. W chwili wybuchu II wojny światowej miał 15 lat. Po przegranej przez Polskę wojnie, ziemie powiatu gródeckiego zostały zajęte przez Związek Radziecki. Niektóre rodziny z Dolinian znalazły się na wykazach osób do wywózki na Sybir. Na szczęście Głowackich to ominęło i rodzina przebywała całą wojnę w miejscu swojego zamieszkania. Po napaści III Rzeszy na ZSRR Doliniany znalazły się w granicach Generalnego Gubernatorstwa podległego III Rzeszy. Niemcy w czasie II wojny światowej i związanym z tym brakiem rąk do pracy wysyłali osoby zdolne do pracy przymusowo na roboty. Na terenie Generalnej Guberni organizowały ją niemieckie urzędy pracy, które doręczały imienne wezwania do stawienia się w punktach zbiorczych. Za odmowę groziły surowe kary, łącznie z wywiezieniem najbliższej rodziny do obozu pracy lub obozu koncentracyjnego, konfiskatą mienia, aż do kary śmierci włącznie. Taki nakaz zaraz po zajęciu powiatu Gródek Jagielloński przez wojska niemieckie, dostała najstarsza siostra Michała, Maria. Rodzina bała się o nią i dlatego na roboty na jej miejsce musiał pojechać Michał. Niemcy wywieźli go do kopalni w Bytomiu, gdzie pracował jako górnik pod ziemią. Po trzech miesiącach uciekł stamtąd z powrotem do domu. Już w listopadzie 1941 r. przyszedł do niego Niemiec z Ukraińcem Hrynczyszynem, który został wybrany przez nich sołtysem Dolinian. Tenże przetłumaczył słowa Niemca, „pójdziesz z nami, ale teraz już nie uciekniesz, wywieziemy cię daleko”. Tak oto Michał Głowacki znalazł się na robotach przymusowych w głębi III Rzeszy, aż na Bawarii, w zachodnich Niemczech i trafił do batalionu robotniczego.

Michał Głowacki podczas pobytu na robotach przymusowych
 

Pracował jako pomocnik w gospodarstwach rolnych w bawarskiej krainie Unteraicha, koło Osterhofen, gdzie była stacja kolejowa, na drodze z Deggendorf, gdzie był szpital, do Vilshofen nad Dunajem. Przy Osterhofen był obóz pracy dla Polaków w Arbieg. Tam po pracy u rolników przychodzili robotnicy. Byli tam pilnowani przez policję.

wycinek mapy Bawarii przesłanej przez czasopismo Donau-Bote

Dzięki posiadanej przez Międzynarodową Służbę Poszukiwań w Bad Arolsen w Niemczech dokumentacji, wiadomo w jakim okresie przebywał w Niemczech i u kogo pracował.

wycinek pisma Międzynarodowej Służby Poszukiwań dotyczącej Michała Głowackiego

Michał Głowacki w okresie od 10.07.1942 do 1943 roku [prawdopodobnie do dnia 11.10.1943 r.] pracował u Franza Fuchsa w Vilshofen. Od dnia 12.10.1942 r. do 08.11.1943 r. przebywał na leczeniu w szpitalu w tej miejscowości. Nie wiadomo z jakiej przyczyny.

Michał Głowacki podczas pobytu prawdopodobnie u Fuchsa, na zdjęciu z nim i jego synem, zdjęcie obok prawdopodobnie syn Fuchsa
 

Franz Fuchs należał do NSDAP i był bardzo zatwardziałym hitlerowcem. Zapamiętał, że był zbudowany i miał bardzo zły wyraz twarzy. Michała nienawidził, bo był Polakiem, traktował go źle – jak parobka. Złamał się dopiero w święta Bożego Narodzenia, gdy na pustej choince powiesił 2 zdjęcia swoich synów, którzy jako się okazało, zginęli w walkach III Rzeszy ze Związkiem Radzieckim. Klął po niemiecku na Hitlera, ale Michał Głowacki nie rozumiał co. Mimo wszystko nie chciał u niego pracować i przeniesiono go do innego rolnika. W dniu 12.11.1943 roku został zameldowany u pracodawcy Aloisa Hubera, w gminie Wisselsing. Dokładne miejsce pracy nie jest znane. Prawdopodobnie pracował tam do 21.01.1944 roku. Od dnia 22.01.1944 roku pracował u Heinricha(?) Mittermeiera w Altenmarkt, koło Osterhofer. W dniach 02-11.01.1945 roku przebywał na leczeniu w Osterhofen. Michał Głowacki na robotach przymusowych pracował z Mieczysławem Mazurem, zamieszkałym po wojnie w Wolicy Uchańskiej, z którym dzielił pokój. Opisał on w nim ostatnie miejsce pobytu swoje i Michała Głowackiego.Z okna mieli widok na szosę i pobliską bazylikę. Nie narzekali na pobyt. Trafił na zwykłych ludzi. Oni musieli przyjąć pomocnika, a robotnik musiał pracować. Obydwie strony się szanowały, więc stosunki były przyzwoite.

Asambasilika w Altenmarkt, widok współczesny. Dom Mittermeiera był niedaleko tej bazyliki

Gospodarz był ludzki, nie wykorzystywał pracowników, których mu narzucono. Pił nawet piwo razem z robotnikami, które przynosiła żona rolnika, żeby ci nie poruszali się po okolicy w godzinie policyjnej. Pozwalano się im przemieszczać, byli dobrze traktowani, co potwierdza w listach Mieczysław Mazur. Nic nie wspomina o złych rzeczach. Z tego okresu mają też wspólne z nimi zdjęcia. Wspominał, że dom w którym przebywał, był pierwszym po prawej stronie drogi z Vilshofen do Ortenburgu.

Dom rodziny Mittermeierów, gdzie mieszkał i pracował w Niemczech Michał Głowacki

Michał Głowacki z dziećmi Mittermeiera

Michał Głowacki razem z Mieczysławem Mazurem u Mittermeiera

Michał Głowacki podczas pobytu na robotach przymusowych u Mittermeiera

Michała Głowackiego uderzyła różnica, jaka była pomiędzy Polską a Niemcami jeśli chodzi o postęp w rolnictwie. U Fuchsa i Hubera posiadali kosiarkę do trawy i do zboża, u Mittelmeierów w gospodarstwie mieli pompę elektryczną do gnojówki i snopowiązałkę (nazywaną Binder Machine), która była tak ciężka, że ciągnęły ją trzy konie. W Dolinianach w tym czasie pracę wykonywano tylko ręcznie.Po upadku III Rzeszy udał się do pobliskich koszar amerykańskich i tam czekał na wyjazd z Niemiec. Przed wyjazdem dostał wyprawkę na drogę. Do walizki dano mu nawet dwa garnitury. Wspominał także, że służący w wojsku amerykańskim Polak o imieniu Edward, podarował mu zegarek na rękę. Michał Głowacki został wyrejestrowany w dniu 12.06.1945 roku, ponad miesiąc po upadku III Rzeszy. Nie oznacza to jednak, że do tego dnia przebywał w Niemczech. Zapewne z chwilą upadku III Rzeszy wrócił „nowej” Polski. Pewnym jest, że odbyło się to przed 07.07.1945 r. W tym to dniu został zameldowany w Nowej Cerekwi. By odnaleźć choć jedno gospodarstwo, na którym pracował Michał Głowacki, została napisana w wydaniu z dnia 07.12.1999 roku wzmianka o jego robotach przymusowych w miejscowym wydawnictwie Donau-Botten z prośbą o pomoc w odszukaniu osób, u których pracował.  Pozostało ono bez odzewu.

W dniu 13.07.1952 r. ożenił się z urodzoną również w Dolinianach Katarzyną z domu Kiszko i przeprowadził się do Wojnowic do domu jej rodziny. Prowadził razem z nią gospodarstwo rolne aż do śmierci w dniu 14.04.1979 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.