Przejdź do treści

Szczepan Bedryj

  • przez

Szczepan Bedryj urodził się w Dolinianach w dniu 24 grudnia 1913 roku, jako nieślubne dziecko Anny Bedryj, córki Marcina i Marii z domu Tysak. Za ojca uznawany jest Piotr, nazwiska w księdze urodzeń parafii rzymskokatolickiej z siedzibą w Gródku Jagiellońskim nie wpisano.
Wywodził z się biednej rodziny chłopskiej. Jego mama posiadała tylko 1/4 morgi ziemi, a wychowywany był przez ciocię.
Ukończył 7 oddziałów szkoły podstawowej, pracował dorywczo na roli u zamożniejszych gospodarzy. W Dolinianach i potem w Nowej Cerekwi nazywano go „Czopku”.
W dniu 25.11.1933 roku wziął ślub w cerkwi w Wołczuchach z Anną Zaczepyło. Miał z nią dwoje dzieci: Marię i Władysława. Razem mieszkali w Dolinianach w domu pod nr 100. Od tego roku pracował na gospodarstwie 2 morgowym żony, a częściowo dorywczo, jako pracownik kolei i dróg.
Od lata 1935 roku odbywał czynną służbę wojskową w 22 pułku artylerii w Przemyślu. W tym czasie ukończył szkołę podoficerską w Jarosławiu w 6 baonie telegraficznym.
Po odbyciu we wrześniu 1936 roku służby wojskowej, nadal pracował na gospodarstwie i kolei oraz przy drogach aż do wybuchu wojny w 1939 roku.
Pod koniec sierpnia 1939 roku został zmobilizowany, jako rezerwista do Samodzielnego Batalionu Saperów Kolejowych we Lwowie.
Podczas Wojny Obronnej w dniu 11.09.1939 roku został zasypany obok stacji kolejowej podczas bombardowania przez samoloty niemieckie.  Dostał się do niewoli niemieckiej. Uciekł z niej 25 września i wrócił do Dolinian.
Po zajęciu tych ziem przez Armię Czerwoną, obawiając się złapania przez NKWD w listopadzie 1939 roku przeszedł z kolegą przez Karpaty na Węgry. Tam został internowany na wyspie SzentendreiSurány na Dunaju. W styczniu 1940 roku uciekł i udał się do konsulatu polskiego, gdzie został zaopatrzony jak i inni w dokumenty, pieniądze i odzież, a następnie wyjechał z Węgier wraz z innymi podoficerami. Przeszli przez zieloną granicę jugosłowiańską, gdzie zostali zatrzymani przez straż graniczną i odstawieni do więzienia w Zagrzebiu. Następnie, wykupieni przez polskie władze konsularne i po otrzymaniu wiz, wyjechali przez Włochy do Francji.
We Francji znalazł się w lutym 1940 roku. Wtedy to wstąpił do 2 Pułku Artylerii Warszawskiej 2 Dywizji gen. Ketlinga na stanowisko dowódcy plutonu łączności. Tam został wysłany jako instruktor do centrum wyszkolenia wojska polskiego.
Po powrocie stamtąd w maju 1940 roku wziął udział w kampanii francuskiej. Walczył na linii Maginota w Belforcie, gdzie w czerwcu 1940 roku został ranny. Po rozbiciu wojsk przyciśnięci do granicy, w nocy z 18 na 19 czerwca przeszli całym pułkiem do Szwajcarii i zostali internowani.
Po wyleczeniu ran został skierowany do miejscowości Büren an der Aare.
W połowie października 1940 roku, gdy zaczęto zabierać Polaków do obozów koncentracyjnych, przedostał się wraz z innymi osobami do nieokupowanej części Francji, skąd docelowo chciał dotrzeć przez Gibraltar do Anglii.
We Francji został złapany przez Wehrmacht w miejscowości Montbéliard i osadzony w obozie jenieckim w Belforcie.
W styczniu 1941 roku został odstawiony do Obozu Jeńców Wojennych w Niemczech w Altengraben Stalag XI A koło Magdeburga.
W marcu 1941 roku został wywieziony do przymusowej pracy do miejscowości Rosenau w okręgu Jerichow koło Magdeburga.
Wraz z innymi uciekł w kierunku Szwajcarii w maju 1941 roku, ale złapano ich w Strasburgu i uwięziono w Kehl nad Renem. Po 17 dniach przydzielono go do pracy u rolników w Hesselhurst.
W październiku 1941 roku uciekł stamtąd, ale znów został złapany koło Wrocławia w Oleśnicy na lotnisku. Przeszedł wtedy przez śledztwo i tortury prowadzone przez gestapo oraz więzienie. Z więzienia, Niemiecki Urząd Pracy skierował go do pracy w folwarku.
Stamtąd w listopadzie 1941 roku również uciekł i na koniu bocznymi drogami, przedostał się koło Częstochowy przez granicę z Generalną Gubernią i wrócił do Dolinian.
Na terenie Gródka Jagiellońskiego został przez Gestapo aresztowany i osadzony w więzieniu. Dzięki kuzynowi Janowi Besz, u którego mieszkał funkcjonariusz gestapo, został zwolniony. Potem był jeszcze przesłuchiwany przez policję ukraińską.
Nawiązał kontakt z Michałem Kuchajewiczem ps. „Turnia” w Dobrzanach, który zajmował kierownicze stanowisko w Armii Krajowej. W maju 1942 roku wstąpił do podziemia. Po złożeniu przysięgi w 1942 roku w Gródku Jagiellońskim i na rozkaz „Turni” przystąpił do tworzenia grupy dywersyjnej AK na terenie Dolinian i Henrykówki. Od tamtej pory otrzymywał rozkazy i instrukcje od Komendy Obwodu z Rodatycz podpisywane przez Szczepana Gwiazdowskiego ps. „Głaza” i dowódcę okręgu ps. „Lot”.
We wsi Wołczuchy przeszedł szkolenie w zakresie dywersyjno-sabotażowym i został mianowany dowódcą oddziału dywersyjno-sabotażowego o pseudonimie „Poranek” w stopniu starszego sierżanta (starszego ogniomistrza) i dorobił się stopnia chorążego.
Do organizacji wciągnął i przeszkolił w zakresie dywersyjno-sabotażowym zaufane, znane mu osoby. Przysięgę składali mu osobiście.
W 1943 i 1944 roku prowadził wraz ze swoimi ludźmi rozpoznanie głównie ilości mostów, dróg i kolei, wysadzaniem i niszczeniem transportów wojskowych, napadami na folwarki niemieckie celem zdobycia pożywienia dla oddziałów leśnych, ochroną ludności przed Ukraińcami i przygotowaniem do samoobrony oraz odbiorem zrzutu broni.
Podczas zajmowania powiatu gródeckiego przez Armię Czerwoną nawiązał kontakt z dowódcą jednostki gen. Piotrowem i wspólnie uczestniczyli przez 3 dni w zajęciu Gródka Jagiellońskiego.
Następnie rozwiązał z polecenia „Głaza” swój pluton, kończąc działalność partyzancką w dniu 24.07.1944 roku poprzez zdanie broni do NKWD.
Wtedy to z polecenia szefa tamtejszego naczelnika NKWD kpt Szaja stworzył Strybitelny Batalion (Batalion Likwidacyjny), otrzymując za zadanie rozbijanie niedobitków niemieckich i banderowców oraz ochronę ludności.
Od dnia 14.09.1944 roku znalazł się w II Armii Wojska Polskiego. Wstąpił w Jarosławiu do 8 pułku zapasowego na stanowisku dowódcy plutonu żandarmerii w stopniu plutonowego. Służył także w kawalerii w Hrubieszowie, w Chełmnie, w Rzeszowie i w Warszawie.
W czerwcu 1945 roku został aresztowany za działalność w AK i osadzony w Łodzi. W październiku 1945 roku na podstawie amnestii został wypuszczony na wolność. Ostatecznie udał się do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Koźlu, gdzie został zdemobilizowany.
Z Koźla przybył do Starej Cerekwi (obecnie Nowej Cerekwi), gdzie zamieszkał, dołączając do przesiedlonej z Dolinian rodziny i obejmując przydzielone im gospodarstwo rolne.
Jeszcze w październiku 1945 r., ujawnił swoją działalność w AK w Urzędzie Bezpieczeństwa i Komisji do Spraw Likwidacji i Weryfikacji AK, otrzymując stosowne zaświadczenie.

W okresie powojennym miał wrogi stosunek do władzy ludowej i nadal utrzymywał znajomości z okresu wojny. Prowadził się nagannie w stosunkach międzyludzkich, pił, by w stanie upojenia wszczynać burdy czy groźby.
W latach 1945-47 brał udział w napadach rabunkowych, zwłaszcza na przebywających jeszcze Niemców.
W latach 1946-1948 był Komendantem Przysposobienia Wojskowego (Służba Polsce) na szczeblu Gminy Kietrz i prowadził zajęcia z junakami.
Wojsko urządzało na niego łapanki by doprowadzać na przesłuchania.
W kwietniu 1946 roku przed podróżą do Katowic na spotkanie z Mikołajczykiem z PSL został aresztowany na dworcu w Kietrzu przez Wojska Ochrony Pogranicza i potem siedział 9 miesięcy w więzieniu w Raciborzu.
Śledztwo prowadziła Informacja Wojska Polskiego a potem Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Głubczycach. Rozprawę miał w grudniu 1946 roku. Oskarżony został o udział w AK i nielegalne posiadanie broni. Ostatecznie wyrokiem Sądu Okręgowego w Raciborzu został uniewinniony i wyszedł na wolność.
Był zwolennikiem PSL i znał się z Władysławem Zarembą, członkiem PSL, za co też w okresie wyborów w 1947 roku siedział. Zamknięto go także i później za „pobicie” portretu Stalina i tzw. szeptankę na 8 lat i 6 miesięcy.
Po wojnie Urząd Bezpieczeństwa Publicznego z uwagi na jego przeszłość, założył na niego dobrą sieć agenturalną, celem prowadzenia stałej obserwacji. Pracującymi dla UB i MO były osoby o pseudonimie „Tygrys”, „Długi”, „Grosz” „Wędrowiec” i „Kaczorowski”. Informator UB/SB, który wywodził się z bliskiego kręgu tj. z jego akowców nazywany był ps. „Skawiński”.
W 1949 roku został skazany na 2 lata za ubliżanie milicjantowi. Około 1950 roku pobił Cygankę w ciąży, zrzucając ją z mostu. Osoba ta założyła mu sprawę sądową i Bedryj chcąc uniknąć odpowiedzialności udawał umysłowo chorego.
Okręgowy Sąd Wojskowy w Krakowie prowadził w 1950 r. i 1951 sprawę o dezercję, ostatecznie zwalniając Bedryja z winy.
W 1953 roku, gdy powstała spółdzielnia we wsi, również wstąpił do niej, lecz nie pracował w niej należycie, więc wyrzucono go z niej za picie i słuchanie radia z Zachodu w styczniu 1956 roku.
W 1954 roku zbiegł przed aresztowaniem za uprawianie wrogiej propagandy i ukrywał się przez pół roku. Zgłosił się sam potem i otrzymał 8 miesięcy. Wyszedł z końcem 1955 roku.
W dniu styczniu 1957 r. zmarła jego żona Anna, której nie był wierny. W czerwcu 1957 roku ożenił się z Jadwigą Opalińską i przeniósł się do Szczakowej.
W 1957 roku założono przeciwko niemu sprawę o nielegalne posiadanie broni. W związku z nie udowodnieniem mu winy, postanowieniem z listopada 1959 r. zakończono i zaniechano sprawę obserwacyjną dotyczącą Szczepana Bedryja.

Zmarł w dniu 28.08.1975 r. w Jaworznie.

———————————————————————————————————————————————-

Szczepan Bedryj był osobą na swój sposób władczą i przebiegłą, sprytną i cwaną. Jego powojenna gra z służbami polegała zapewne tylko na podawaniu tych wydarzeń z życia, które i tak tamci znali. Można domniemywać, że przemilczał inne, równie ciekawe, a które mogłyby jednak pogrążyć jego lub jego współpracowników z AK. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej… może wiedza o  działalności Akowców we wsi Doliniany byłaby jeszcze większa.
Zgromadzona o nim dokumentacja ta ma sporą wartość. Wątki opisanych przez Bedryja potwierdzają inne dokumenty, a pozostałe uzupełniają o inne ciekawe szczegóły. Łącząc to wszystko wychodzi dosyć obszerny w miarę wiarygodny życiorys.
Pewnym jest, że gdyby służby nie prowadziłyby wobec niego postępowania, to wiedza o jego działalności w czasie wojny byłaby uboga, a z kolei nic nie wiadomo by było o jego podwładnych.
Postać byłego dowódcy AK w Dolinianach do dziś wzbudza spory i uzasadnioną nienawiść. O ile służbę z okresu wojny można przyjąć w miarę bez zastrzeżeń, o tyle tą drugą część życia – postępowanie po wojnie już nie.
Był zwykłą osobą, która znalazła się w różnych okolicznościach, doświadczoną i oczywiście barwną do opisania postacią. Nie jest bohaterem, bo nie był postacią bez skazy i wad a także prowadził się nieobyczajnie.
Podjąłem próbę opisania tylko działalności politycznej, ale nie zawsze było to możliwe, bowiem wątki osobiste często się z tym wiązały, a pokazywały sposób jego postępowania.
Pominąłem te wątki, które wzbudziły moje wątpliwości, zastrzeżenia lub dotyczą stosunków sąsiedzkich czy samego prowadzenia się przez niego po wojnie. Myślę, że powinna to opisać osoba, pisząca o Nowej Cerekwi a nie o Dolinianach. To są niestety dwa różne światy – inne miejsca, okoliczności oraz stosunki (wojenne i powojenne).
Nie opisałem szczegółów dotyczących działalności jego plutonu AK w powiecie gródeckim, bowiem są one ujęte odrębnie. Nazwy zagranicznych miejscowości poprawiłem zgodnie z pisownią lub postarałem się odnaleźć właściwą.
Proszę o szczere uwagi lub bezpośrednie przesłanie do mnie źródeł, jeżeli takowe istnieją odnośnie Szczepana Bedryja, zwłaszcza te z okresu wojny i tych dotyczących Dolinian.
Może są gdzieś w szufladzie wspomnienia jego członków plutonu AK? Może trzeba będzie coś dopisać do jego życiorysu albo zmienić?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.