Przejdź do treści

Wspomnienia Doliniańca

  • przez

Ziemia wsi Doliniany należała do Hrabiego, nazwiska nie mogłem zdobyć. Hrabia posiadał Piękny pałac, duże obiekty gospodarcze, w których to gospodarstwie pracowali mieszkańcy wsi, a były to rodziny takie jak:
1. Mirowski
2. Bedryj
3. Besz
4. Kolanko
5. Głogiewicz
6. Kądzioła
7. Andruchowicz
8. Sobolewski
9. Durkacz
10. Trusz
11. Wołkowicz
12. Gawroński
13. Panicz

Były to rodziny polskie, które należały do parafii Rzymsko-Katolickiej w Gródku Jagiellońskim.
Również pracowały tam rodziny ruskie (nie było nazwy ukraińskiej), wyznania Greko-Katolickiego a były to rodziny:
1. Kancir
2. Oleksiewicz
3. Dilne
4. Owczar
5. Kość
6. Kocyniak
7. Romaniak
8. Zaczypyła

Dla tych rodzin pan Hrabia wybudował cerkiew we wsi Doliniany. Chłopstwem Polskim panowie się wstydzili, czy gardzili. Jest to znak zapytania, że kościołów nie budowali dla polskich rodzin, we wsiach zamieszkania. Nie jest mi wiadome w jakich latach te rodziny, które pracowały w majątku Hrabiego, zostały uwłaszczone. Nadano tym rodzinom ziemie w wydzielonych działkach około 10 ha. Na tych działkach pobudowali sobie domy mieszkalne i gospodarcze, tak powstały samodzielne gospodarstwa. W czasie rozbioru Polski pod administracją naszych terenów przez rząd Austrii, z opowiadania starszych mieszkańców, pan Hrabia przegrał majątek w karty, wierzyciele majątek rozprzedali. Z czego powstało trzy osiedla, należące do wsi Doliniany, pod nazwą Popiele, Parcelacja, Głęboka. W tych osiedlach osiedliło się 23 rodziny polskie, 8 rodzin ruskich Greko Katolików.
Pałac, zabudowania gospodarcze i około  200 ha ziemi zakupił Niemiec wyznania luterańskiego. Nie określę dokładnej daty jego śmierci, pomimo, że jego grobowiec stoi do dziś dnia na cmentarzu we wsi Doliniany. Po jego śmieci, rodzina sprzedała ten majątek,który został kupiony przez 4 rodziny polskie: Lechowicz, dwóch Jacheciów i Nawankiewicz. Największą ilość ziemi i część zabudowań gospodarczych kupił Lechowicz, pałac i pozostałe obiekty gospodarcze oraz większą część ziemi kupił Jacheć po mniejszej części samej ziemi kupili Nawankiewicz i drugi Jacheć. Tak się zakończyło wielko obszarowe gospodarstwo Hrabiowskie we wsi Doliniany.
Nie określę dokładnej daty, ale z niektórych wypowiedzi, że mogło to być 15, 10 – lat przed pierwszą wojną światową. Mieszkańcy wsi i przysiółków narodowości polskiej, domówili się, że wybudują Kościół i szkołę we wsi Doliniany. Jak postanowili tak własnym wysiłkiem wybudowali Kościół i obok Kościoła szkołę z jedną salą lekcyjną i mieszkaniem dla nauczyciela, tak powstała druga szkoła, co dało możliwość młodzieży ukończenia pięciu klas Szkoły Podstawowej. W kościele co drugą niedzielę była odprawiana Msza święta.
Jak nadmieniałem nasza wieś należała do parafii Gródek Jagielloński. Tutaj mieszkańcy wsi uczęszczali do Kościoła na Mszę święta i na uroczystości kościelne.
Po zakończeniu I-ej Wojny Światowej i odzyskaniu niepodległości państwa polskiego, w naszej wsi powstały związki przysposobienia wojskowego starszej młodzieży i Orląt Lwowskich młodej młodzieży. Młodzież żeńska była zrzeszona w Solidalicji przy Kościele parafialnym szerząc kulturę chrześcijańską poprzez śpiewy chóralne i przedstawienia.
Szkoła Rolnicza zrzeszała rolników w kółka rolnicze szerząc oświatę rolniczą. Wszystkie związki i zrzeszenia niosły dla młodzieży wiejskiej oświatę, kulturę, szacunek i miłość do ojczyzny. Tak było wychowane społeczeństwo i młodzież po odzyskaniu wolności w tworzeniu struktur gospodarczych i obronnych kraju.
Od września 1939 roku, po ataku Niemiec na Polskę, wieś dostała się pod okupację radziecką. Od 1940 roku rozpoczęły się prześladowania narodowości Polskiej. Pierwszych aresztowano komendantów wychowania strzeleckiego wraz z rodzinami wywieziono na Sybir. Były to trzy rodziny: Czajkowski, Kądzioła, Pasternak. Były planowane dalsze aresztowania i wywózki na Sybir tzw. Kołaków. Ale do tego nie doszło. Plany te przerwała wojna niemiecko-radziecka. Po wkroczeniu wojsk niemieckich, 21 czerwca 1941 roku, zaczęły powstawać bojówki ukraińskie, z pod znaku Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, oraz jej tworu U.P.A. Z obietnic Hitlera powstania samoistnej Ukrainy tworzyli władzę: miejską, gminną, powiatową, wojewódzką, i policyjną. Starostą naszego powiatu Gródek Jagielloński był ukraiński pop (ksiądz), który w swych kazaniach głosił, że trzeba Ukrainę oczyścić-wyplewić chwasty lachowskie.
Pierwsze „plewienie” we wsi Doliniany przez ukraińską policję, to było aresztowanie 9-ciu mężczyzn bez podania przyczyn. Jednym z nich byłem ja. Na posterunku zaczęło się, nie przesłuchanie a katowanie. Powiadomiony przez mieszkańca naszej wsi, gestapowiec, przybył na posterunek, przerwał to wyjęte spod wszelkich obszarów moralności fizyczne znęcanie. Ów gestapowiec, widząc skrwawionych mężczyzn, wpadł w furię i zaczął bić komendanta i pozostałych policjantów. Nakazując wypuścić natychmiast wszystkich do domu i przesłać do gestapo nakaz aresztowania. Po dwóch dniach wezwano do gestapo ze wsi Doliniany trzech działaczy ukraińskich, którzy mieli polecieć policji ukraińskiej aresztowanie tych 9 osób polskich. Prawdopodobnie dostali bykowców wybito im z głowy samowolę i samoistyjną Ukrainę, tak zapanował spokój na dłuższy czas we wsi Doliniany. Nadmieniam, że w gestapo byli polscy Ślązacy i narodowość polska była im bliższa niż ukraińska (nie raz Ukrainiec mówił „Iwaśiu” co to za Niemiec po polsku mówi bykowcem bije gdzie to będzie Ukraina).
W 1942 roku, w miesiącu Maju, we wsi Doliniany został uformowany oddział wojskowy Armii Krajowej 26-go pułku piechoty, w składzie 41 osób, jako oddział operacyjno – dywersyjny. W przesiułku wsi Doliniany Parcelacja-Popieli powstał dwunastoosobowy oddział Batalionu Chłopskiego. Zadaniem AK była obrona narodowości polskiej, przed mordowaniem jakie dopuszczała się ukraińska nacjonalistyczna organizacja UPA, prowadzenie dywersji utrudniającej dostawy broni dla armii niemieckiej na front wschodni przez wysadzanie torów kolejowych i mostów, oraz inne zadania operacyjno obronne.
Początkiem maja 1944 roku (nie pamiętam dokładnie dnia) przyszło radiowe zawiadomienie rządu londyńskiego, że mamy przyjąć zrzut broni na ustalonym miejscu, którym były pola wsi Doliniany i przysiółka wsi Parcelacje. Nic to nadzwyczajnego, gdyby nie to, że do wsi, przyjechał niespodziewanie transport wojsk niemieckich, w każdym domu został zakwaterowany żołnierz niemiecki. Przed wieczorem, przyjechał drugi transport, który pozostał na szosie, blisko postoju, tego transportu samochodowego. Mimo niebezpieczeństwa, udało się szczęśliwie z ciągnąć upadły pojemnik, a dalszy przebieg przyjęcia zrzutu zakończył się pomyślnie. Po moim powrocie do domu, z opisanej akcji, zastałem niemieckiego żołnierza, który nieoczekiwanie nazwał mnie partyzantem, widząc moje mokre spodnie. Więc ja, broniąc się, tłumaczyłem, że nie jestem partyzantem i byłem u dziewczyny. Niemiec jednak nie uwierzył i powiedział: „naj naj a to bum bum” i machnąwszy ręką, rzucił: „a Hitler kaputt”. Na tym zakończyła się rozmowa. Była to ostatnia z poważniejszych akcji naszego oddziału.
W dniach 17-18 lipca 1944 (dokładnie nie pamiętam) 1944 roku nasze zgrupowanie Armii Krajowej pod dowództwem, dowódcy pułku kapitan Gwiazdowski Szczepan (Głaz) spotkało się z czołówką pancerną jednostki Armii Radzieckiej na trasie Przemyśl-Lwów między Sądową Wiśnią a Rodatycze. W spotkaniu uczestniczył generał, dowódca jednostki pancernej Armii Radzieckiej. Toczyli rozmowy o pomoc naszego zgrupowania Armii Krajowej do wspólnej walki o wyzwolenie Gródka Jagiellońskiego, z niewiadomych przyczyn do tego nie doszło. Natomiast nasz dowódca Bedryj Szczepan oddziału operacyjno-dywersyjnego Doliniany przyjął ochronę szpitala polowego Armii Radzieckiej i wysłał dwóch łączników do przeprowadzenia radzieckich żołnierzy-saperów do zminowania mostu kolejowego w Lubieniu na tarasie Lwów-Borysław, aby nie umożliwić ucieczki wojskom niemieckim ze Lwowa.
Na drugi dzień po wyzwoleniu Gródka Jagiellońskiego delegacje naszego oddziału i oddziału gródeckiego postanowili powołać władzę powiatową. Na to spotkanie przybył porucznik ze Lwowa, ostrzegł nas, żeby zaniechać naszych zamiarów bo możemy być wszyscy aresztowani, ponieważ na tych terenach Polski nie będzie. Polska będzie ze Sanem. W takich to okolicznościach nasz oddział AK we wsi Doliniany zakończył swoją działalność.
W trzecim dniu po wyzwoleniu Gródka Jagiellońskiego powstała władza radziecka miasta i powiatu. Szef NKWD wiedząc o naszym oddziale zażądał abyśmy pełnili służbę w istrebitylnym batalionie przy NKWD Gródku Jagiellońskim. Nie było możliwe odmówić tego żądania i tak rozpoczęliśmy nowe zadania walki z ukraińskimy nacjonalistami z pod znaku UPA. Z jednej akcji został złapany banderowiec naszej wsi Doliniany, dowódca batalionu chcąc uzyskać wiadomości, prawdopodobnie bił go. W tym momencie przyszedł politruk zastępca szefa NKWD, jego nazwisko Kandauro-zaciekły Ukrainiec, zaczął się pytać za co bije. Po jakieś godzinie został wezwany dowódca Bedryj Szczepan do kancelarii szefa NKWD, nazwisko Szaja (narodowości żydowskiej) zapytał i zaistniałym zajściu i po wysłuchaniu, powiedział krótko: ‘ Nie mów nikomu co ci mówię, „udierajty ‘w polską armię bo pojedziecie na białe niedźwiedzie”. Zgłosiliśmy się ochotniczo do „wojenkomatu’ i zostaliśmy wcieleni do wojska polskiego i wszyscy koledzy zostali wcieleni do II Armii Wojska Polski. Idąc frontem forsowanie Nysy Łużyckiej do Pragi czeskiej i tak się zakończyła historia walki naszego oddziału Armii Krajowej ze wsi Doliniany.
Nie dano nam powrotu do naszych ziem wschodnich, nasze rodziny zostały przymusowo wywiezione ze swoich własności majątkowych i osiedlone na odzyskanych ziemiach zachodnich. Mieszkańcy wsi Doliniany w całości osiedlili się we wsi Nowa Cerekwia.
Po zwolnieniu z wojska wszyscy wracali do swych rodzin, na objęte gospodarstwa rolne i tak się rozpoczęła praca w nowym miejscu zamieszkania. Po rodzinnej wsi Doliniany pozostają opowiadane wspomnienia.
…………………………………………………………………………………………………………………………………………

wspomnienia nie są podpisane – tożsamość znana od przekazującego to opowiadanie

imię i nazwisko – do mojej wiadomości
czas sporządzenia wspomnień – nieznany

nie zmieniłem pisowni

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.