,,Portret Dolinian” Czajkowskiego

  • przez

Tęsknota za rodzinnymi stronami przejawiała się w różny sposób. Jedni z drugimi rozmawiali o swoich przeżyciach, inni – bardziej ostrożni, opowiadali to tylko w gronie swojej rodziny. Byli i tacy, którzy spisali swoje wspomnienia, a te wylądowały w szufladzie i uległy zapomnieniu.
Młodsze pokolenie nie zna przodków i tamtych stron. Tym bardziej nie wie nic o stosunkach sąsiedzkich panujących w Dolinianach i okolicy.
Jadąc w strony, gdzie urodzili się dziadkowie i pradziadkowie, nie mają pojęcia, gdzie jest ziemia, na której stał rodzinny dom przodków. Nie rozumieją, dlaczego oni do tego tęsknili.
Przecież część rodzin zamieszkała w murowanych domach pozostawionych po Niemcach! A  na wschodzie zostawili drewniane… Prosty rachunek – na Ziemiach Odzyskanych zyskali i niby mieli lepiej. To do czego tak ich tam ciągnęło?
Urodzeni na Ziemiach Odzyskanych nie rozumieją, dlaczego ich dziadkowie i pradziadkowie żyli niespełnioną nadzieją, że tam powrócą. Ta umarła razem z nimi. Na obcej dla przodków ziemi.
Jeśli już ktoś z młodszego pokolenia pojechał z czystej ciekawości na utraconą ziemię, do wsi, którą musieli opuścić ich dziadkowie i pradziadkowie, to wyjazd był dla nich tylko wycieczką. Nie jest to miejsce, które dla przodków było domem i stało się utraconym rajem, choć wiemy, że tak nie było, a tylko zwykłą wioską. Wyjazd w rodzinne strony to już tylko wycieczka krajoznawcza. I nie ma co się temu dziwić!
Żeby jednak zachować tą najbardziej zbliżoną do rzetelnej wiedzę o tamtym miejscu i tamtych czasach trzeba wyciągać z szafy te wspomnienia i pamiątki o przodkach i je poczytać. Zestawiając te opowiadania, pisane rękami a widziane naocznie przez naszych przodków, wyjdzie prawdziwy obraz tamtych czasów.
Temu służy też i wiersz „Portret Dolinian” – Czajkowskiego. Patrząc na mapę wsi, nigdy nie skojarzyłem, że ma kształt krzyża. Właśnie dlatego, trzeba patrzeć oczyma przodków, a nie urodzonego na nowej ziemi!

Portret Dolinian

Czasem ktoś się przeżegna – robiąc Krzyż niedbały,
W kształt takiego właśnie Krzyża Doliniany stały.
Doliniany i Popiele, to pionowe dwa Krzyża znamiona:
Parcelacja i Głęboka, jakby dwa ramiona.
Całość wyraża znak Krzyża, jakby Imię Ojca i Syna i Duch[a] Świętego.
A więc i cały znak Krzyża nie planowanego,
I z zachodu ku wschodowi Krzyż ten ustawiony,
I bez żadnych architektów, nie chcący zrobiony.
Tak jako i inne wioski – Doliniany stały,
Ale podobiznę Krzyża tylko one miały…
Może dlatego że była w Krzyż wybudowana.
Też spokojnych miała ludzi w pracy rozkochana.
I kto wjechał do Dolinian od zachodniej strony.
To zagrody Lechowiczów widział ogrodzone –
Musiał także przyznać szczerze jak uczciwość karze –
Że tu w tych zagrodach żyją dobrzy gospodarze.
I od zachodniej też strony, w Lechowiczów roli –
Stał Krzyż, właśnie w tym to miejscu w którym z Bożej woli
Zakończył swoje życie gospodarz tej ziemi –
Prosząc aby się zatroszczyć o jego zbawienie.
Jadąc dalej ku wschodowi w Kuszwarów ogrodzie –
Znów figura Matki Boskiej stała tuż przy drodze.
A ręce miała złożone jakby się modliła –
Żeby od tej wioski wszystko co złe oddaliła.
Z tego też miejsca gdyś spojrzał w stronę południową,
Tak czterysta chyba metrów za rzeczką tam znowu,
Stała tam Cerkiew Unicka wśród zagród wieśniaczych,
Z kopułą i gontem kryta schowana nie znacznie.
Nie często też otwierana kilka w roku razy.
Bo tak było, więc stwierdzam bez żadnej obrazy.

Bo parafia się unicka w Wołczuchach mieściła,
Zimą wiosną i jesienią podróż dokuczliwa.
Jadąc dalej ku wschodowi – znów krzyż Chrystusowy –
Rozciągał swoje ramiona na wioskę i domy.
Jakby zsyłał swoje łaski na tą cichą ziemię,
I przygarniał lud do siebie ramionami swemi
W tym też miejscu jakby centrum wioski się mieściło.
Tutaj też był urząd wioski, aż przypomnieć miło.
Dom ludowy w którym sala teatralna była.
Sklep i szkoła, w którym dziatwa podstawowe nauki kończyła.
A od wschodniej strony znowu Czajkowskich zagroda,
Wiosną bukieciem przeodziana – jakby panna młoda.
A latem w owoc brzemienna, jesienią rumiana –
W zimie zaś w bieli spowita – śniegiem obsypana.
I od wschodniej strony także przy wjeździe do wioski
Stał Krzyż a na nim wizerunek Boski
Chrystus ukrzyżowany na Czajkowskich polu
Przypominał przechodniom, że to z Ojca woli
Oddał swe młode życie za ich niecne czyny
I wziął na barki swoje Krzyż ludzkości winy,
Aby mogli po śmierci żyć życiem szczęśliwym –
Bo Bóg dla stworzeń Swoich chce być litościwym.
Jadąc tak dalej od wschodu ku zachodniej stronie
Pośród domów, pól uprawnych, pięknych sadów toni
Zbliżając się tak do centrum doliniańskiej wioski –
Znowu od północnej strony – jest przybytek Boski.
Na małym był pagórku widoczny z daleka –
Tam też co drugą niedzielę lud wioskowy czeka,
By przyjechał ksiądz tu do nich, Mszę świętą odprawić –
I na dalsze dwa tygodnie ludziom błogosławić.
Przy kościele także szkoła i dzwonnica stała –
Gdzie też dziatwa doliniańska wiedzę pobierała,
Dzwony na Mszę zwoływały pilnowały plonów.
Rozeszły się czarne chmury na głos bicia dzwonów.
I podzwonne wydzwaniały tym co umierali,
Na nieszpory, też na Anioł Pański, ludzi zwoływali
Więc to miejsce różnym kwieciem ludzie ozdabiali
Cały wzgórek bzem, drzewami, pięknie obsadzali.
Jeszcze tylko nie wspomniałem wioski pól falistych,
Wiosna łąk kwieciem okrytych i tych wód przeczystych,
Pól łanem chlebem pachnących – jego miłej woni,
Pochylonych pod brzemieniem kłosów na zagonie.
W tej wiosce się urodziłem w niej się wychowałem,
Kataklizmów gradobicia nigdy nie widziałem,
Taką wioskę zostawiłem, taką noszę w sobie,
Taką też wspominać będę do śmierci i w grobie!

Panu
Eugeniuszowi Lechowiczowi
na pamiątkę
[podpis] Pan Czajkowski

Proszę o pomoc jak miał na imię autor wiersza. Podobno osiadł po wojnie w Kościerzycach.

tutaj do przeczytania
Portret Dolinian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *